Gdy chcialam się pakować do wyjazdu nad morze to nagle niebo zszarzało i postraszyło kilkoma kroplami...I tak już było do wieczora. To rzadkie w Grecji ale adekwatne do rocznicy.
36 lat temu zmarła Maria Kallas.
Moja wiedza o Grecji ,zanim tu przyjechałam,była znikoma ale 3 nazwiska znałam na pewno-Russos,Onasis i Kallas, choc nigdy opery nie słuchałam.
Narodowa Scena Liryczna postanowiła uczcić Kallas i wczoraj odbył sie spacer po mieśćie z pięcioma przystankami gdzie odbyły się krótkie recitale.
Ja wybrałam się na ostatni -pod Muzeum Archeologicznym .
I warto było. Recital był fantastyczny,przynajmniej dla laików ,jak ja.
Aida,Tosca, Madamme Buterfly itp-same miłe dla uszu perełki operyNa placu zebrało się z jakieś 2 tys ludzi i to juz było dla mnie wielką niespodzianką. Choć stałam w ostanich rzędach to jednak wszyscy uważnie słuchali ,no i klaskali.A więc przyszli ze szczerego zainteresowania!
Owacje były szczególnie gorące gdy wyszła Dimitra Theodosiou w oryginalnej sukni Kallas.Porywające....Najbardziej mi się podobało jak wykonawcy wynurzali sie spomiędzy jońskiego portyku Muzeum i przeciskali się przez tłum.
Tak swojsko,bezpretensjonalnie.,naprawde miło....
Już od dawna sobie obiecywałam,że zacznę słuchać opery.
Oczywiscie niektóre rzeczy są trochę poza moim zasięgiem np Carmen,na którą chciałam pójść do Odeonu Heroda Attyka kosztowała 50 euro !... ale istnieją jeszcze słuchawki i możliwość pełnego skupienia w zaciszu domowym ....więc może pora zacząc?
Odchodząc z miejsca koncertu rzuciłam okiem na stojący nieopodal ,zaniedbany dom,w ktorym kiedys mieszkała dawna Maria Kalogeropoulou.
Dziś nie ma nawet tablicy upamiętniającej ten fakt.Widocznie wstyd,że taki zaniedbany więc po co turyści mają się pod nim zatrzymywać.?...To nie tu żyje pamięć Marii Kallas!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz